Wczoraj zakończyły się 16. Mistrzostwa Świata w sportach wodnych, odbywające się tym razem w rosyjskim Kazaniu. Jak się okazuje, były to zawody wyjątkowe pod wieloma względami. Dziś przyjrzymy się najważniejszym zagadnieniom z nimi związanymi.
Pływanie na stadionie
Inwencja twórcza organizatorów imprez, takich jak mistrzostwa świata, pozostaje nadal trudna do ogarnięcia przez zwykłego człowieka. Główną areną tegorocznego czempionatu była bowiem Kazan Arena, czyli... stadion piłkarski. Na murawie zamontowano dwa wielkie, 50-metrowe baseny, jeden do rywalizacji, drugi do treningu. Całość przedzielono ogromnymi ścianami działowymi. Dobudowano też kilka dodatkowych trybun. Efekt okazał się niesamowity, a dla organizatorów również zyskowny, gdyż na tak zorganizowanej "pływalni" zasiąść mogło 15 tysięcy widzów.
| Kazan Arena od środka. |
Mistrzostwa Ledecky
Zazwyczaj pływackie mistrzostwa świata zdominowane są przez kilka wybitnych postaci, którzy walczą gdzie tylko mogą, o co tylko mogą i wszystko im się udaje. Tym razem nawet te wybitne jednostki zostały przyćmione przez jedną absolutną dominatorkę. Mowa o młodej Amerykance, liczącej ledwie 18 lat Katie Ledecky. Aż trudno uwierzyć, że w ciągu kilku dni pływaczka ta aż pięciokrotnie stawała na najwyższym stopniu podium - we wszystkich konkurencjach kraulowych od 200 metrów wzwyż oraz w sztafecie 4 x 200 metrów stylem dowolnym. Przy okazji ustanowiła też kilka rekordów świata - na dystansach 800 i 1500 metrów.
| Katie Ledecky na dystansie 1500 metrów stylem dowolnym. |
Inni też nie śpią
Nawet w najlepszej formie Ledecky nie mogła oczywiście wystartować we wszystkich konkurencjach, tym bardziej tych męskich. Tam laury zdobywały inne tuzy światowego pływania. W zawodach sprinterskich brylował Francuz Florent Manaudou, zwycięzca 50-metrówek w stylu dowolnym i motylkowym. Trzy medale, w tym dwa złote, w rywalizacji kraulistów zainkasował Chińczyk Sun Yang. Wśród grzbiecistów dwa razy tryumfował Australijczyk Mitch Larkin, a wśród kraulistek (na dystansach sprinterskich) - jego rodaczka Bronte Campbell. Warto także wspomnieć o sporych osiągnięciach Emily Seebohm (również Australia) w rywalizacji grzbiecistek oraz Szwedki Sary Sjöström w stylu motylkowym.
| Sun Yang po zwycięstwie na 800 metrów stylem dowolnym. |
Peaty vs van der Burgh
To chyba najbardziej interesująca rywalizacja dwóch zawodników na tych mistrzostwach. Cameron van der Burgh to doświadczony już zawodnik z RPA, wielokrotny mistrz świata i aktualny mistrz olimpijski z Londynu na 100 metrów żabką. Adam Peaty to z kolei ledwie 20-letni Brytyjczyk, którego forma eksplodowała tak niedawno, że jeszcze nie zdążyła objawić się na wielkiej imprezie. Zapowiadała się pomiędzy nimi iście mistrzowska walka. I rzeczywiście taką była.
Pierwszą areną zmagań żabkarzy stał się dystans 100 metrów. W biegach eliminacyjnych nieznacznie nad van der Burghiem zwyciężył Peaty, ustanawiając przy tym rekord mistrzostw. W półfinałach rekord ten został szybciutko pobity przez Afrykańczyka, lecz nie utrzymał się długo - kilka minut później, w kolejnym starcie półfinałowym Brytyjczyk poprawił go o kilka dziesiątych sekundy. W finale już rekordów nie było, a rywalizację wygrał Peaty. Na 50 metrów natomiast walka toczyła się już o rekord świata. W eliminacjach ustanowił go van der Burgh. Jednak i tym razem górą był Europejczyk, który nie dość że po raz drugi zgarnął swojemu rywalowi sprzed nosa złoty medal, to jeszcze poprawił już w półfinale wspomniany rekord globu.
| Adam Peaty, Cameron van der Burgh i Ross Murdoch podczas ceremonii medalowej 100 metrów żabką. |
Gospodarze w kryzysie
Największym przegranym tych mistrzostw okazali się gospodarze. W Kazaniu to oni mieli święcić wielkie tryumfy, lecz skończyło się mizernie - zaledwie cztery medale: po jednym złotym i srebrnym oraz dwa brązowe. Przyczyną takiego stanu rzeczy nie była tylko zła forma, gdyż zawodnicy rosyjscy pomagali swojej przegranej nawet wówczas, gdy byli pewni wielkich osiągnięć. Władimir Morozow w swojej koronnej konkurencji - 100 metrów stylem dowolnym - popełnił w półfinale falstart i został zdyskwalifikowany. Z kolei niemalże pewna kandydatka do medalu na 200 metrów żabką - Julija Jefimowa - eliminacje potraktowała z dystansem, pragnąc włożyć w nie jak najmniej siły i ostatecznie wylądowała w nich na 17. miejscu, pierwszym, które nie dawało awansu do półfinału.
Polska młoda fala
Mistrzostwa w Kazaniu okazały się dla Polaków najlepsze od lat. Nie chodzi o liczbę medali - srebrny krążek i dwa brązowe to raczej utrzymanie tendencji z poprzednich edycji czempionatu. Należy jednak zwrócić uwagę na to, iż po latach kryzysu i poszukiwania młodych zawodników, ci młodzi wreszcie się objawili. Jan Świtkowski został pierwszym od 2007 r. polskim medalistą spoza tria Czerniak, Korzeniowski, Kawęcki. 19-letni Wojciech Wojdak dwukrotnie zajmował 6. miejsce w finale - na 400 i 800 metrów kraulem. Młodsza od niego o rok Karolina Dowgiert została pierwszą Polką od czasów Otylii Jędrzejczak, która awansowała do finału mistrzostw, a "młoda" sztafeta 4 x 200 metrów stylem dowolnym zajęła w finale ósme miejsce i pobiła bardzo mocny rekord kraju. Warto też dodać, że aż cztery nasze sztafety wywalczyły awans na przyszłoroczne Igrzyska Olimpijskie w Rio.
| Konrad Czerniak odbiera brązowy medal (50m motylkiem) w towarzystwie Florenta Manaudou, Laszlo Cseha i Nicholasa Santosa. |
Piątka na podium
Do wyjątkowej sytuacji doszło w finale 200 metrów stylem klasycznym kobiet. Na najwyższym stopniu podium stanęła wówczas Kanako Watanabe z Japonii, drugie miejsce zajęła amerykanka Micah Lawrence. Trzeci wynik - 2:22.76 osiągnęła natomiast Hiszpanka Jessica Vall... i Dunka Rikke Pedersen... i Chinka Shi Jinglin. W tej sytuacji organizatorzy zostali zmuszeni do przyznania brązowego medalu trzem zawodniczkom w jednej konkurencji.
Lochte - innowator
Ryan Lochte to jeden z najlepszych pływaków na świecie, który jednak od czasu ubiegłorocznej kontuzji przeżywa drobny kryzys. W tej sytuacji ten amerykański zawodnik wymyślił pewną nowość, która podobno ulepsza osiągane prze niego rezultaty. Mowa o zachowaniu przy nawrotach. Standardowo zawodnicy bowiem zaraz po odbiciu od ścianki przewracają się na brzuch, po czym wykonują kilka charakterystycznych dla stylu motylkowego ruchów nogami i wypływają na powierzchnię. Lochte natomiast postanowił zamienić ze sobą miejscami pierwsze dwie czynności - najpierw płynie na grzbiecie, a na krótko przed osiągnięciem lustra wody obraca się. Czy pomogło mu to w rywalizacji w Kazaniu? No cóż... Trudno powiedzieć. Na 200 metrów stylem zmiennym wywalczył wprawdzie złoto, lecz na tym samym dystansie w stylu dowolnym zajął dopiero... czwarte miejsce.
| Ryan Lochte po zwycięstwie na 200 metrów stylem zmiennym. |
Nie tylko pływanie
W takich sytuacjach często po prostu zapomina się o tym, że na tych mistrzostwach rozgrywane są również inne dyscypliny - skoki do wody, pływanie na akwenie otwartym, pływanie synchroniczne, piłka wodna i - od niedawna - skoki z dużych wysokości. W tej ostatniej odmianie sportu wodnego panie skaczą z wysokości 20 metrów, panowie - z 27 metrów - wprost do rzeki. W skokach do wody ogółem dominowali Chińczycy, którzy zdobyli aż 10 z 15 rozdanych złotych medali. W zawodach piłki wodnej zwyciężyli Serbowie i Amerykanki, natomiast zdecydowana większość konkurencji pływania synchronicznego padła łupem Rosjan.
| Skoki z dużych wysokości. |
Mistrzostwa świata w Kazaniu były widowiskiem doprawdy wyjątkowym, a dla polskich kibiców także nad wyraz emocjonującym. Następnym razem prosimy o jeszcze więcej! :)
A pokusisz się o typ naszych Polaków i ich ewentualne miejsca na podium. Oczywiście w pływaniu. Czy Kawęcki zdobędzie medal, czy może przeszkodzi mu w tym Larkin, Irie albo Clary. Może powróci Lochte na ten dystans. A co ze Świtkowskim. Pod nieobecność Phelpsa tzw. "brązik" a co na olimpiadzie. Ponoć w Stanach spisuje się dobrze!
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać olimpiady!
Pozdrawiam!