środa, 5 sierpnia 2015

Olimpiada znów w Pekinie

Dla wszystkich sportowych kibiców, którzy lubią sobie pospać, mam niestety złą wiadomość. Już niebawem czeka nas azjatycki maraton olimpijski. W latach 2018-2022 wszystkie igrzyska odbędą się bowiem na Dalekim Wschodzie. W 2018 r. oczy całego sportowego świata skupią się na południowokoreańskim Pjongczang, w 2020 r. - na japońskim Tokio, a w 2022 r. - na chińskim Pekinie. Oznacza to ni mniej ni więcej, że jeśli będziemy chcieli sobie pooglądać sportowe zmagania, nierzadko będziemy musieli wstawać dosyć wcześnie. Jak doszło do takiej a nie innej sytuacji? I jakie są perspektywy na przyszłość?

Pyeongchang - 5932599581
Stoki narciarskie w pobliżu Pjongczang.
Walka o gospodarzenie w 2018 roku rozegrała się już dosyć dawno temu, bo w 2011 r. Aplikacje złożyły wówczas trzy miasta, a mianowicie wspomniany już Pjongczang, Monachium oraz francuskie Annecy. Na samym starcie wydawało się, że najmniejsze szanse w tym wyścigu mieć będzie ostatni z tych trzech kandydatów. Dlaczego? Otóż zimowe igrzyska olimpijskie gościły we Francji już trzy razy - w Chamonix w 1924 r., w Grenoble w 1968 r. i w Albertville w 1992 r. I rzeczywiście, na 95 oddanych głosów, kandydatura Annecy zgarnęła tylko 7.

Mało kto spodziewał się jednak, że Pjongczang wygra ze swoim niemieckim rywalem ogromną wprost przewagą - stosunkiem głosów 63 do 25. Powodów takiego wyboru mogło być kilka. Po pierwsze, południowokoreańskie miasto ubiegało się o organizację igrzysk po raz trzeci z rzędu. Warto było więc nagrodzić żelazny upór Azjatów. Ponadto, od 1998 r. zimowa olimpiada nie zawitała do Azji, podczas gdy w Europie pojawiała się w praktyce co chwila. Być może właśnie to zaważyło na przekazaniu organizacji wielkiej imprezy Koreańczykom.

Równie zdecydowanie, co Pjongczang, dwa lata później w rywalizacji o igrzyska zwyciężyło Tokio. Miasto to miało o tyle trudniej, gdyż miało aż czterech konkurentów. Mimo to, wydaje się, że Japonia była chyba jedynym - może poza Stambułem - naprawdę sensownym kandydatem do organizacji igrzysk. Przyjrzyjmy się pozostałym aplikantom.
20030727 27 July 2003 Tokyo International Exhibition Center Big Sight Odaiba Tokyo Japan
Tokyo Big Sight, który w 2020 r. stanie się areną rozgrywek w zapasach, szermierce i taekwondo.
Hiszpański Madryt, który dwa lata temu - gdy wybierano organizatora olimpiady - przeżywał apogeum kryzysu gospodarczego. Doha w Katarze również wydawało się niezbyt pewną opcją ze względu na wciąż rozwijającą się arabską wiosnę ludów. Co prawda, nie zawitała ona dotychczas do maleńkiego państewka nad Zatoką Perską i nie ma większych perspektyw na to, że kiedykolwiek zawita, niemniej region Bliskiego Wschodu pozostaje wciąż niepewny. Przyznanie olimpiady Baku w Azerbejdżanie niewątpliwie wiązałoby się natomiast z zaistnieniem tradycyjnych już dla tego kraju kontrowersji odnośnie przestrzegania tam praw człowieka.

Najłatwiejszą drogę do sukcesu miał jednak Pekin, któremu organizację zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 r. przyznano kilka dni temu. Pomogli mu w zasadzie sami konkurenci, a właściwie fakt, iż masowo się z wyścigu o igrzyska wycofali. W Krakowie i Oslo zdecydowały referenda, w Sztokholmie decyzja władz, we Lwowie niestabilna sytuacja polityczna Ukrainy. W ten sposób jedynym rywalem Pekinu zostały... Ałmaty w Kazachstanie. Wynik i tak był dość zaskakujący - stolica Chin wygrała zaledwie czterema głosami.
Beijing Summer Palace Suzhou Street 06
Zima w Pekinie.
Co oznacza olimpiada w Pekinie? Po pierwsze, stolica Chin to pierwsze miasto, które gościła lub gościć będzie zarówno zimowe, jak i letnie igrzyska olimpijskie - i to w przeciągu czternastu lat! Po drugie, znów będą kontrowersje - o Tybet, prawa człowieka, ustrój etc. etc. Gdyby oficjele z MKOl-u mogli wybrać kogoś poza Pekinem lub Ałmatami, zapewne by to zrobili...

Na koniec jeszcze jakiś mały pozytyw. Warto będzie przecież zobaczyć po raz kolejny z całą pewnością monumentalne, chińskie otwarcie wielkiej imprezy, prawda?

3 komentarze:

  1. Smutne, że mimo tego co robią np. z Tybetem, znów dostali olimpiadę :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe co tym razem wymyślą na otwarcie....
    Osobiście nie za bardzo mi się podoba "azjatycka perspektywa" szczególnie właśnie przez godziny.. No nic. Wybrali. Pewnie znowu będzie się działo nie tylko z tej sportowej strony, ale oby wszystko sprawnie przebiegło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pocieszenie mogę dodać, że zapowiada się na to, że azjatycka seria skończy się prawie na pewno w 2024 r., gdyż do startu w tych igrzyskach zgłosiły się na razie Hamburg, Paryż, Rzym, Budapeszt i jakieś miasto ze Stanów Zjednoczonych (nie wiadomo jeszcze które, w preselekcjach startuje ich cała masa ;)). Jedynymi azjatyckimi potencjalnymi kandydatami są natomiast Singapur (kandydatura bardzo wątpliwa) oraz Doha, które leży tylko dwie strefy czasowe na wschód od Polski :).

      Usuń